List Władysława Frasyniuka




O solidarną obronę artystki - list Władysława Frasyniuka

Wyrok na Dorotę Nieznalską przywołuje wspomnienia.

W 1985 roku odbył się w tym samym Gdańsku proces, w którym Bogdan Lis, Adam Michnik i ja po sądowej farsie zostaliśmy skazani przez sędziego Zeniuka na kilka lat więzienia. Oczywiście, zdaję sobie sprawę ze wszystkich różnic. Tam państwo bezprawia, tu niepodległa Polska. Tam lat kilka, tu zaledwie zakaz opuszczania Gdańska i konieczność darmowej pracy przez kilkadziesiąt godzin. Wówczas złamane zostały wszelkie prawa do obrony, relacje prasowe ograniczały się do enuncjacji spreparowanych przez SB, teraz artystka i jej obrońca mają pełne prawa wypowiedzi, zaś prasa może relacjonować proces zgodnie z prawdą. Niemniej skojarzenia są nieuchronne. W obu przypadkach wyrok następuje na mocy żądania o charakterze politycznym, zaś sędziowie okazują się wrażliwi na taki właśnie nacisk.

Prawo do prowokacji, do zaskakiwania, a nawet obrażania jest jedną z podstaw twórczości i wolności sztuki. Nie mnie oceniać wartość dzieła Doroty Nieznalskiej, jednak nawet w przypadku oceny niezbyt wysokiej nikt nie może zaprzeczyć, że jest to wydarzenie artystyczne. I tu znów przypomnienie - w roku 1968 Janusz Szpotański został skazany na trzy lata więzienia za napisanie opery "Cisi i gęgacze". PRL nie lubił samodzielnie myślących twórców. Oba wyroki dzieli surowość kary, ale łączy sposób myślenia.

Wyrok na artystkę zapadł w kraju, gdzie w kioskach i księgarniach zalegają antysemickie broszury wydawane przez Bubla, Nowaka i wielu innych, w którym ksiądz Jankowski do symboli Zmartwychwstania Bożego dodaje symbole faszystowskie (co jest w moim odczuciu niesłychaną obrazą uczuć religijnych), radiostacja ojca Rydzyka pobudza do rasowej nienawiści, zaś na stadionach obrzuca się obelgami czarnoskórych piłkarzy. Poza jednym przypadkiem kłamstwa oświęcimskiego nie są mi znane skazujące wyroki w takich sprawach. Może to i dobrze. Jestem przekonany, że nie poprzez sądy należy dochodzić prawa do wolności i otwartości, do tolerancji i poszanowania drugiego. Będąc przeciwnikiem ścigania ludzi za słowa, pragnę jednocześnie wyrazić przekonanie, że lekceważenie przejawów zła, łagodność KRRiT wobec o. Rydzyka, który jest nagradzany przydziałem pasma telewizyjnego, prowadzi nieuchronnie do wyroków na artystów czy procesów wobec dziennikarzy, jak to ma miejsce w przypadku redaktora naczelnego "Rzeczpospolitej" Macieja Łukasiewicza.

Jest swojego rodzaju paradoksem, że to środowiska polityczne, które w swych działaniach odwołują się do strachu przed obcymi, do fobii i nienawiści, są w stanie wymusić na sądzie decyzje korzystne dla swej ideologii.

Dlatego zwracam się do uczestników opozycji demokratycznej i ruchu "Solidarności", do ludzi, którzy brali udział w walce o wolne słowo w naszym kraju, o solidarną obronę Doroty Nieznalskiej.

źródło: Gazeta.pl


< < < do strony głównej < < <