Ks. Niedałtowski






Nieszczęsna "Pasja"

Rozmawia Dorota Mikłaszewicz 20-07-2003,

Artystka Dorota Nieznalska została kilka dni temu skazana przez gdański sąd na karę ograniczenia wolności za wystawienie w galerii "Pasji". Praca przedstawia męskie genitalia na krzyżu. Wyrok przyjęli z aprobatą obecni na sali posłowie i sympatycy Ligi Polskich Rodzin. Rozczarowany jest nim ks. Krzysztof Niedałtowski, duszpasterz środowisk twórczych archidiecezji gdańskiej.



Na wieść o wyroku powiedział ksiądz, że zrobiono krzywdę artystce.

Ks. Krzysztof Niedałtowski: Padła ofiarą pozamerytorycznych machinacji oskarżycieli, którzy na całej awanturze zbijają polityczny kapitał. Wielu z nich dzieła nie widziało, a pozostali nie traktowali go jak sztuki. Jest to propagandowa afera LPR: partii, która dorabia "gębę" Kościołowi, to znaczy broni katolicyzmu w imieniu Kościoła i - moim zdaniem - czyni to niewłaściwie i niesłusznie.

Pośród dzieł sztuki z ostatnich lat znalazłbym takie, którym można by postawić cięższe zarzuty niż pracy Doroty Nieznalskiej. Sądzę, że taki wyrok to duży cios dla tej dziewczyny. A poza tym, w obliczu poważnych, nieosądzonych jeszcze afer, które wstrząsają krajem, ograniczenie wolności w takiej sprawie narusza również moje poczucie sprawiedliwości.

A jaki wyrok by go nie naruszył?

- Ta sprawa w ogóle nie powinna trafić do sądu. Pracę oceniam nisko pod względem artystycznym - jest niedojrzała, tak samo jak i wyjaśnienia artystki, która nie bardzo umiała wytłumaczyć, o co jej chodzi. Nie bronię zatem twórczego aktu, ale Doroty Nieznalskiej jako twórcy, który ma prawo do poszukiwań. Jeżeli ona twierdzi, że nie chciała nikogo obrażać, należy przyjąć jej słowa. Artysta sam powinien wyznaczać sobie granice, biorąc pod uwagę swoje sumienie i szacunek dla innych. Dostrzegł to Papież, który w Toruniu mówił, że narzucanie sztuce granic zawsze się będzie kojarzyło z cenzurą. Nieszczęsna "Pasja" Nieznalskiej jest problemem do dyskusji, ale nie w sądzie.

To liberalne stanowisko, wielu oczekiwałoby od księdza potępienia.

- Domyślam się. Ale to Kościół będzie ponosił konsekwencje tej historii, a nie LPR, dlatego tak otwarcie stawiam sprawę. Już natrafiłem w internecie na komentarze w stylu "precz z rządami czarnych", którzy w tzw. powszechnym odczuciu mogą uchodzić za inicjatorów zamieszania. Otóż ci "czarni" nimi nie są.

źródło: Gazeta.pl


< < < do strony głównej < < <