Wanda Nowicka






PRZEPRASZAM DOROTĘ NIEZNALSKĄ

18 lipca 2003 r. gdański sąd uznał artystkę Dorotę Nieznalską za winną obrazy uczuć religijnych za instalację Pasja i wymierzył jej karę sześciu miesięcy ograniczenia wolności. Wyrok ten jest symbolicznym końcem epoki złudzeń, że żyjemy w kraju wolności słowa i swobody ekspresji. Granice wolności słowa wytyczyli nam działacze ugrupowań fundamentalistycno-nacjonalistycznych. Wyrok ten może mieć ogromny wpływ na nasilanie się zjawisk cenzury i autocenzury nie tylko w sztuce, ale i w innych obszarach życia publicznego.

Ci, którzy zachowali resztki wiary, że żyjemy w kraju pluralistycznym, w którym wszyscy mają równe prawa bez względu na wyznawaną religię, światopogląd czy przekonania, nie mogą mieć żadnych wątpliwości; w Polsce wyznawcy jednej religii są wyraźnie uprzywilejowani, wyłącznie z tego powodu, że jest ich więcej.

Wyrok ten jest kompromitacją polskiego wymiaru sprawiedliwości, który przyznał sobie kompetencje do jednoznacznego rozstrzygnięcia w sprawach odległych od jednoznaczności o całe lata świetlne tj. w sprawach sztuki i estetyki. Ten precedens może prowadzić do dalszego ingerowania prawa karnego w obszary, które w krajach prawdziwie demokratycznych nie leżą w jego kompetencjach. Kodeks karny nie może rozstrzygać o sztuce ani o tym, co wolno artyście. Następny krok to wprowadzenie oficjalnej cenzury.

Wyrok ten jest dowodem porażki i poddania się środowisk liberalnych, które widząc, na co się zanosi, nie wystąpiły dość stanowczo w obronie wolności słowa i ekspresji twórczej. Ze strony tzn. elit słychać było głównie wypowiedzi dezawuujące utwór Nieznalskiej z powodów estetycznych, co było tym bardziej szokujące, że osoby wypowiadające znały pracę najprawdopodobniej wyłącznie z doniesień prasowych. Można było odnieść wrażenie, że podważanie artystycznych walorów instalacji jest wygodnym alibi do tego, by nic nie robić. Tymczasem tu nie chodzi o to, czy jest to dzieło sztuki czy nie, ale o to, co wolno artyście. A przecież zjawisko cenzurowania sztuki narasta, by przypomnieć kontrowersyjną politykę prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego dofinansowywania tylko tych teatrów, które są politycznie słuszne.

Sama się również czuję winna. Obawiałam się, że taki wyrok zapadnie. Czułam, że różne środowiska powinny znacznie głośniej odezwać się w jej obronie. Powinniśmy, jak posłowie LPR, siedzieć na sali sądowej i wspierać Dorotę Nieznalską w tym kompromitującym procesie. Przepraszam, że nic nie zrobiłam, by zamanifestować solidarność. Czynię to teraz, choć już za późno.

Wanda Nowicka, 20 lipca 2003 r.

Tekst publikowany w "Bez dogmatu"


< < < do strony głównej < < <