Rozprawa dziesiąta, 05.lipca.05, godz 8.30, sala 43, Sąd Rejonowy w Gdańsku, ul.Nowe Ogrody 30

Trwało przesłuchiwanie świadków oskarżenia (19 osób).

Informacja z Gazety Wyborczej Trójmiasto o rozprawie:


Obrażony poseł mówi o genitaliach

 Grzegorz Szaro 06-07-2005, ostatnia aktualizacja 06-07-2005 20:18

Prezentowanie męskich genitaliów czy narządów płciowych żeńskich jest nieprzyzwoite. Gdyby było inaczej mógłbym rozebrać się przed sądem - zeznał w procesie Doroty Nieznalskiej słupski poseł LPR Robert Strąk.

Gdańska artystka jest oskarżona o obrazę uczuć religijnych poprzez umieszczenie na krzyżu zdjęcia męskich genitaliów (zrobiła to we fragmencie instalacji "Pasja", którą przez kilka tygodni można było oglądać w gdańskiej Galerii Wyspa na przełomie 2001 i 2002 r.).

Poseł Robert Strąk jest współautorem zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez Nieznalską, które do prokuratury skierowali działacze LPR. Wczoraj w gdańskim sądzie poseł kilkakrotnie stwierdził, że Nieznalska obraziła uczucia religijne jego i innych katolików.

- Dla mnie nie ma znaczenia, co tam było obok: jakiś film czy kwiaty. Dla mnie istotne jest to, że na krzyżu - symbolu mojej wiary - są męskie genitalia, a to znieważa moją wiarę i wszystkich wierzących w Jezusa Chrystusa Syna Bożego - powiedział.

- A czego symbolem są genitalia, skoro wywołują w panu takie uczucia? - zapytał sędzia Marcin Kradziecki.

- Są czymś wstydliwym i nieprzyzwoitym. Gdyby było inaczej przyszedłbym do sądu z odsłoniętymi genitaliami i zostałbym skazany za obrazę - odpowiedział poseł.

- Jakby okazało się, że ma pan taki problem, to sąd by pana z sali wyprosił, ale nie poczułby się obrażony - odpowiedział mu sędzia.

Strąk przyznał, że instalacji "Pasja" nie widział osobiście, bo, kiedy zjawił się w galerii, wystawa była już rozmontowana. Widział "Pasję" w telewizji i w internecie. Nieznalska zapewnia, że nie miała zamiaru obrazić uczuć religijnych. Nie było jej na wczorajszej rozprawie. Reprezentujący ją adwokat Wojciech Cieślak zapytał Strąka, czy zabieganie przez niego o popularność miało wpływ na złożenie doniesienia do prokuratury?

- Walka o wartości chrześcijańskie w Polsce nie przynosi popularności. Jest raczej odwrotnie - odpowiedział mu poseł LPR.

Kolejna rozprawa zaplanowana jest na piątek. Sędzia Kradziecki zamierza przesłuchać kolejnych świadków (m.in. posłankę Gertrudę Szumską z koła poselskiego Dom Ojczysty).





Kolejne terminy rozpraw (o tym czy się odbędzie decyduje się w momencie rozpoczęcia):



Obrońca Doroty Nieznalskiej, mecens Wojciech Cieślak został wybrany najlepszym adwokatem - karnistą w regionie Pomorskim w rankingu Rzeczpospolitej!!!

Rozmowa | Granice wolności artystycznej

Sprawa, która powinna być ostrzeżeniem

Rz: Jest pan obrońcą w głośnych sprawach. Wystarczy wspomnieć proces Doroty Nieznalskiej o obrazę uczuć religijnych oraz proces Andrzeja Gołoty o pobicie. Skąd taka popularność u sławnych osób?

WOJCIECH CIEŚLAK: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. W tym, iż te właśnie osoby zwróciły się do mnie z propozycją podjęcia się ich obrony, niemała jest zasługa mojego partnera, mecenasa Tomasza Kopoczyńskiego, który był swego rodzaju "adwokatem pierwszego kontaktu". Może jest też w tym nieco przypadku.
Z pewnością jednak obie sprawy należą do najciekawszych, i to nie tylko z uwagi na osoby oskarżonych. Przecież proces Doroty Nieznalskiej prowokuje wręcz do dyskusji o hierarchii wartości we współczesnym społeczeństwie oraz granicach wolności wypowiedzi. A z pozoru mało skomplikowane postępowanie przeciwko Andrzejowi Gołocie, oskarżonemu o uszkodzenie ciała, także nie jest pozbawione interesujących dla prawnika kwestii. Nie tylko w płaszczyźnie dowodowej, lecz także z uwagi na nietypową sytuację. Po odstąpieniu bowiem prokuratora od oskarżenia, przy braku zainteresowania pokrzywdzonego, sąd z własnej inicjatywy docieka, czy doszło do narażenia pokrzywdzonego na niebezpieczeństwo utraty życia. No bo jest domniemanie, że sprawcą był zawodowy bokser, osoba szczególnie groźna z uwagi na swe profesjonalne umiejętności. Ta sprawa nie jest jeszcze zakończona.

W procesie Nieznalskiej, która powiesiła zdjęcie męskich genitaliów na krzyżu, broni pan gdańskiej artystki przed zarzutem obrazy uczuć religijnych. Gdzie kończy się swoboda artystycznej wypowiedzi?

Myślę, że granice swobody wszelkiej wypowiedzi, nie tylko artystycznej, wyznaczają uzasadnione uprawnienia, interesy innych ludzi. Ochronie tych wartości służą te normy kodeksu karnego, które przewidują karalność znieważenia osoby lub przedmiotu czci religijnej. Pytanie jednak, czy Dorota Nieznalska popełniła przypisywane jej przestępstwo. Teza prokuratury jest prosta: zaprezentowane przez artystkę dzieło spotkało się ze sprzeciwem grupy osób. Zwróciły się one do prokuratury, dowodząc, iż wymowa dzieła jest w ich odczuciu zniewagą symboli i wartości, jakie wyznają. Zupełnie pominięto fakt, iż bulwersujące zestawienie obu elementów to tylko fragment wystawy, który należy zanalizować w kontekście wymowy całości pracy. Oskarżyciel nie zaprzątał sobie także głowy intencjami towarzyszącymi artystce przy konstruowaniu pracy.
I tak proste przesłanie dzieła, czyli zaakcentowanie dystansu autorki do przyjętego przez część młodych mężczyzn wzorca samca-kulturysty, ćwiczącego swe ciało w pocie i znoju, odczytano jako atak na religię katolicką.

Czy prawo karne przewiduje możliwość skazania artysty na więzienie, jeśli komuś nie spodoba się wystawa?

Oczywiście, że nie. Nie na więzienie za naruszenie upodobań estetycznych innej osoby. Jednak trudno mówić o swoistym immunitecie, jaki miałby przysługiwać artystom, i trudno także nie oczekiwać od nich wrażliwości na poglądy czy zapatrywania tych, którzy artystami nie są. Sprawa przeciwko Dorocie Nieznalskiej powinna być jednak ostrzeżeniem. Dla ambitnych polityków, aby szukając popularności, nie grali instrumentami, jakie ma do dyspozycji prawo karne. Dla prokuratorów, aby tychże narzędzi używali z rozwagą i umiarem. Dla wszystkich, aby głosząc bliskie nam poglądy, nie skrzywdzić innego człowieka. Nieprzestrzeganie tych wskazań prowadzi do konfliktów, które trudno rozwiązywać, czy to na sali sądowej, czy poza nią.

Rozmawiał Mateusz Rzemek

Rzeczpospolita, 22 czerwca 2005




  <   <   <