Gazeta Wyborcza Trójmiasto:

Klaman: Nieznalska nie atakowała Kościoła

Grzegorz Szaro, Gdańsk 22-11-2005, ostatnia aktualizacja 22-11-2005 19:19

Dorota Nieznalska nigdy nie była przeciwna religii i nie atakowała Kościoła katolickiego. Jej praca "Pasja" nie jest wymierzona przeciwko krzyżowi - tak zeznawał wczoraj wykładowca ASP w procesie gdańskiej artystki oskarżanej przez prokuraturę o obrazę uczuć religijnych

Nieznalska (32 lata) we fragmencie pracy "Pasja" umieściła na krzyżu fotografię męskich genitaliów. Towarzyszył temu film wideo z mężczyzną trenującym w siłowni. Instalację można było oglądać w gdańskiej galerii Wyspa od połowy grudnia 2001 r. do 20 stycznia 2002 r. Po doniesieniu złożonym przez LPR prokuratura oskarżyła Nieznalską o obrazę uczuć religijnych. W zeszłym roku artystka została skazana przez sąd na 120 godzin prac społecznych. Odwołała się od wyroku. Twierdzi, że jest niewinna, ponieważ nie chciała nikogo obrażać. Drugi proces w gdańskim sądzie rejonowym ruszył rok temu i jest na półmetku.

Wczoraj zeznawał 46-letni Grzegorz Klaman - artysta, wykładowca z gdańskiej ASP, a zarazem założyciel i wieloletni szef galerii Wyspa, w której cztery lata temu Dorota Nieznalska pokazała instalację "Pasja".

Bronił Nieznalskiej: - Znam ją od połowy lat 90., gdy zaczęła studia w ASP. Dobrze poznałem jej sztukę i wiem, że nigdy nie była przeciwna religii i nie atakowała Kościoła katolickiego. Praca "Pasja" - wbrew niektórym opiniom - nie jest wymierzona przeciwko krzyżowi. Według mojej wiedzy praca miała interpretować kwestię zniewolenia ciała przez mężczyzn dobrowolnie trenujących w siłowniach.

Według Klamana krzyż został przywołany przez artystkę w instalacji jako "typowy element pojawiający się na ciałach wysportowanych kulturystów, bandytów czy modnych klubowych bywalców" i odnosi się do "subkultur mających na uwadze modyfikację ciała". - Jest więc bibelotem i biżuterią, a z drugiej strony także symbolem cierpienia, ale zadanego samemu sobie przez macho z siłowni - mówił Klaman.

Zwrócił również uwagę, że podczas wernisażu oraz w okresie kilku tygodni trwania wystawy "Pasja" nie wzbudziła kontrowersji, a osoby, które czują się teraz obrażone, nigdy tej instalacji widziały. - Dopiero dzień przed zamknięciem wystawy TVN podała newsa, prezentując widzom fragment instalacji [zdjęcie genitaliów na krzyżu - red.]. Pominęli jednak cały kontekst pracy. Chętnie podchwycili to ludzie związani z LPR i Młodzieżą Wszechpolską, którzy powiadomili prokuraturę - zeznawał Klaman. - To nie był jednak spontaniczny zryw wiernych, ale protest zaplanowany po to, żeby posłowie Gertruda Szumska i Robert Strąk z LPR oraz gdański działacz Młodzieży Wszechpolskiej Grzegorz Sielatycki mogli zaistnieć w mediach.

- Czy Nieznalska przed "Pasją" wykorzystywała w swoich pracach elementy religijne? - zainteresował się sędzia Marcin Kradziecki. - Jej praca dyplomowa składała się z rzeźby przypominającej konfesjonał oraz projekcji wideo przedstawiającej artystkę. Dotyczyła ona poczucia winy, grzechu i odpuszczenia win. Nie wywoła jednak kontrowersji i została kupiona do prywatnej kolekcji - odpowiedział Klaman.

Nieznalskiej nie było wczoraj w sądzie. Reprezentująca artystkę prawniczka Magdalena Tkaczyk poinformowała, że wyjechała ona za granicę w celach zawodowych i poprosiła sędziego o prowadzenie rozprawy pod jej nieobecność.

Składnym przez kilka godzin zeznaniom Klamana przysłuchiwała się grupka słuchaczy Radia Maryja. Z powodu ich obecności w sądzie zaostrzono środki bezpieczeństwa - przed wejściem do sali rozpraw wszyscy zostali dokładnie zrewidowani przez policję.

Obrońca Nieznalskiej złożył w sądzie listę 18 osób - w większości określających się mianem katolików - które nie poczuły się obrażone "Pasją". Wśród nich jest sędzia, historyk sztuki oraz artyści. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że może dołączyć do nich także duchowny katolicki.

Jawa czy sen? - NIE! To Osęka.
W Gazecie Wyborczej, 3-5.12.05, Andrzej Osęka w swoim felietonie opartym na relacji z ostatniej odsłony procesu Doroty Nieznalskiej dociera do granicy intelektualnego chamstwa.
Zobacz tekst felietonu:
Jawa czy sen? NIE! To Osęka.
Osęka zaczyna od narzekania sprawiedliwie na wszystkich - fatalni są obrońcy wiary, wymiar sprawiedliwości i bluźniercy, stawiając tym samym siebie w roli tego, który wie i prawdę nam powie. Mówi i wypada fatalnie, ba, znacznie gorzej niż fatalnie. Bo o ile politycy, działacze religijni i prawnicy działają w imię swoich interesów w sposób przejrzysty, co pozwala równie jasno być przeciw tym ich działaniom, to Osęka, niby krytyk sztuki, działa przeciw artystom, wykorzystując moment nagonki politycznej. To obrzydliwe. O czymś takim czytałem w relacjach z 68, gdy to różne miernoty intelektualne korzystały z okazji by dołożyć nie lubianym przeciwnikom. Osęka nie lubi sztuki w rodzaju tej uprawianej przez Klamana czy Nieznalską, czemu wielokrotnie wcześniej dawał wyraz. Nie rozumie form sztuki współczesnej i nie zauważyłem, żeby kiedykolwiek wysilał się na jej rozumienie. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby Osęka zajmował się tym, co lubi i rozumie, może nawet mógłby dokonać na znanym mu terenie sztuki czegoś, co przyniosłoby mu szacunek naukowy. Natomiast on postanowił przede wszystkim zwalczać przeciwnika. Nie stać go było na pożegnanie z krytyką, tak jak zrobił to profesor Porębski, który postanowił wycofać się w obliczu zmian w sztuce, wtedy, kiedy przestała ona należeć do "jego" świata (choć zarazem zajął się teorią informacji, czym wyprzedził kilka generacji krytyków). Dlatego profesor Porębski będzie zawsze wielkim autorytetem, a Osęka co najwyżej brzydko pachnącą przeszkodą na drodze.

Swój felieton Osęka tytułuje "Bojaźliwi bluźniercy". Bojaźliwi są artyści, Nieznalska, Klaman, bo nie przyznają, że w instalacji "Pasja" chodziło o bluźnierstwo, a według Osęki właśnie o to chodziło. W ten sposób idzie ręka w rękę z politykami LPR, Młodzieżą Wszechpolską i Radiem Maryja, którzy w tym procesie usiłują dowieść, że artystka świadomie chciała obrazić uczucia religijne katolików. Z felietonu wynika, że instalacja Nieznalskiej nie jest warta namysłu, bo nie dorównuje Michałowi Aniołowi i Tycjanowi. Już samo takie zestawienie jest pomysłem absurdalnym, a jeszcze bardziej niedorzeczne jest czynienie z tego argumentu. Choć to sztuka nic nie warta, jednak warto byłoby zapoznać się z rzeczą o której się wypowiada. Otóż, tak jak od początku tego procesu oskarżyciele dowodzą, iż Nieznalska chciała obrazić ich uczucia religijne, tak ona niezmiennie odpowiada, że tematem instalacji była "krytyka męskości". Gdyby pójść jej tropem interpretacyjnym, to instalacja ma sens. Dlatego Klaman nie kręci, gdy mówi, że artystka nie jest przeciwnikiem religii, nie atakuje Kościoła. Ale krytyk Osęka nie zajmuje się dziełem, ani tym, co mówi artystka. Za to, niby dystansując się od polowań polityków, powtarza dokładnie ich linię oskarżeń. Najwyraźniej, skoro idzie nagonka, to on też postanowił sobie postrzelać. Od tych brzydkich polityków różni go tylko to, że chowa się za innym krzakiem.

Z hipokryzją starej kokoty twierdzi, że nie wie gdzie oczy ma podziać, gdy Klaman odpowiadając na pytania (bo w sądzie świadek odpowiada na pytania) mówi, że krzyż pojawia się na ciałach kulturystów, bandytów, klubowych bywalców. Otóż jednym z problemów jakie ujawniły się w tym procesie jest chęć zawłaszczenia symbolu krzyża przez wyznawców Radia Maryja i spowodowanie, że każde nieautoryzowane przez nich użycie krzyża spotka się z represja, np. sądową. Klaman pokazuje, że krzyż pojawia się w rozmaitych kontekstach, dalekich od ortodoksji radiomaryjnej. Sam pamiętam wielki krzyż na dekolcie Madonny, śpiewającej o dziewictwie. Jest to symbol kulturowy, o szerokich zastosowaniach w rozmaitych dyskursach i w tak ogólnym kontekście pojawia się w instalacji Nieznalskiej. Tymczasem Osęka twierdzi, że nie chodzi tu o nic innego jak tylko uniknięcie kary. Traktuje artystów dokładnie tak samo jak moherowi politycy i aktywiści (aktywistki) - odrzuca ich racje wynikające ze sztuki, z tego, że są twórcami. Dowodzi dokładnie tego, czego oni usiłują dowieść przed sądem - że argumenty artystów są puste, że treści kultury, interpretacje dzieł sztuki to tylko marne alibi przestępców, którzy teraz się boją. Klaman nie musi udowadniać Osęce, że nie jest artystą bojaźliwym. To krytyk Osęka, zanim coś napisał, powinien zapoznać się z jego twórczością i działalnością. Artyści nie są bojaźliwi, tylko bronią prawa do interpretowania kultury we własny, artystycznie niezależny sposób. Bronią swojej sztuki, a nie tylko siebie samych. Nieznalska i Klaman nie będą po prostu wykrzykiwać bluźnierstw pod adresem Kościoła, co by pasowało Osęce do tezy, dlatego, że ich prace wyrażają treści bardziej złożone. Wezwanie "przyznajcie się, jesteście bluźniercami, tylko boicie się wystąpić otwarcie", to próba sprymitywizowania tego, co dzieje się w tym procesie. A została postawiona ogromna ilość ważkich kulturowo pytań i problemów. Należą do nich monopolizacja praw do uniwersalnych symboli i zawłaszczanie przestrzeni publicznej. Wezwanie Osęki nie ma żadnego celu, nie służy ani obronie jakichś racji, ani nie jest głosem w debacie. Usiłuje ośmieszać artystów i ich sztukę, w sposób przypadkiem zgodny z linią oskarżenia, z którym deklaruje, że się nie zgadza. Gdy krytyk sztuki w ten sposób wykorzystuje sytuację do ataku przeciw artystom - jest zawodowym bankrutem.

Bałamutne jest też porównanie z atakami Muzułmanów na pewną duńską gazetę, w której obrażono im Mahometa. Nie tylko dlatego, że porównanie nie jest trafne, ale przecież Osęka nie będzie zastanawiał się o co chodzi w pracy Nieznalskiej, skoro nie przypomina Tycjana i Michała Anioła. Porównanie miało pokazać, że tam gazetę biorą w obronę politycy, co dowodzi, że w Danii jest demokracja i wolność. W Polsce artyści się boją, co by znaczyło, że nie ma u nas ani jednej ani drugiej. Osęka wyraźnie źle czuje się zarówno w Polsce z wizji LPR i Radia Maryja, jak i w Polsce, gdzie sztukę tworzą Klaman i Nieznalska. Tyle, że to Klaman i Nieznalska bronią wolności i demokracji, ba, oni je tworzą, bo to m.in. od ich zmagań zależy postać jaką wolność i demokracja przybiorą w tym kraju. Na pewno ani wolności ani demokracji nie przybywa od nieuczciwych intelektualnie felietonów krytyka Osęki.

Łukasz Guzek