Komentarz Grzegorza Szaro


Grzegorz Szaro 23-06-2005, ostatnia aktualizacja 23-06-2005 20:08

Na szybkim zakończeniu procesu Doroty Nieznalskiej zależy wszystkim. Nie da się jednak prowadzić procesu "na łeb, na szyję" - wyznaczając termin rozpraw dzień po dniu. Przekonał się o tym sędzia Marcin Kradziecki, który wyznaczył rozprawy i teraz wszystkie odwołuje. Sędzia nie jest jednak winny, bo działał na wyraźne polecenie przełożonego.

Ciekawe więc, czym kierował się wiceprezes Sądu Rejonowego Sebastian Brzozowski, domagając się przyspieszenia procesu? Czy też działał na czyjeś polecenie? Dlaczego nie skonsultował się z sędzią prowadzącym tę sprawę?

Jest jeszcze druga strona medalu. Proces Nieznalskiej został wpisany przez prezesa Sądu Okręgowego na listę podlegających szczególnej ochronie. Oznacza to, że w dniu każdej rozprawy wejścia do sądu i na salę rozpraw pilnuje kilkunastu policjantów. Rewidowani są ludzie wchodzący do sądu. I nie ma znaczenia, że sprawa za chwilę spada z wokandy. Tymczasem inne procesy, często z udziałem groźnych bandytów, nie mogą być właściwie zabezpieczane. W środę np. przerwano sprawę groźnego gangu, bo policjanci musieli pilnować pustej sali, zarezerwowanej dla Nieznalskiej. I gdzie tu logika?


źródło: http://miasta.gazeta.pl/trojmiasto

< < < wstecz