18 listopada 2002 , Sąd Rejonowy w Gdańsku, ul. Nowe Ogrody 30, sala nr.243, godz. 12.00

Druga rozprawa polegała na przesłuchiwaniu świadków oskarżenia i obrony. W porównaniu z pierwszą rozprawą wyraźnie zmalało zainteresowanie mediów, a także napięcie patriotyczne Ligi Polskich Rodzin. Potwierdza to jak przewidującym posunięciem było wyznaczenie terminu rozprawy na po wyborach ... Czy teraz przychodzi czas poważnej debaty kulturowej, do której ten proces niewątpliwie daje wiele powodów?

media


Spóżniona, po Trybunie, w sprawę włączyła się wreszcie Gazeta Wyborcza. W dniu procesu ukazał sie obszerny artykuł Andrzeja Osęki, dobry do momentu gdy jego myślenie idzie tropami tego co, już zostało na ten temat powiedziane. Niestety, nie uniknął porównania instalacji Nieznalskiej z rzeźbą Michała Anioła, które to porównanie wypada oczywiście na korzyść tego ostatniego. Ale Gazeta postanowiła zaprazentować wyważoną opinię (akurat tu nie ma co wyważać tylko walić w stół jasnym argumentem) i opublikowała obok tekst Piotra Zaręby, który zwracając się do Piotra Sarzyńskiego z Polityki pyta retorycznie: a gdyby to tak nie Matkę Boską z Dzieciątkiem a matkę własną Sarzyńskiego obrazili jacyś artyści? Ciekawa jest tu sugestia, że sztuka eksperymentalna posługuje się znaną powszechnie metodą dyskursu krytycznego polegającego na obrażaniu sobie na wzajem mamusi. Jednak autor przytomnieje na tyle w porę by zaznaczyć, że w przypadku świętości poprzeczka ustawiona jest wyżej... Ręce opadają od takiego dyskursu w Gazecie - kwiatku inteligencji polskiej! No ale dobrze, niech piszą. Jednak daleko tu do zrozumienia czegokolwiek. Jesteśmy tak przeraźliwie sami!
Ta rozprawa, podobnie jak pierwsza była, w zgodnej opinii, b.dobrze prowadzona przez przewodniczącego składu sędziowskiego As Sr. T. Zielińskiego, który dbał o powagę sądu i upomnieniami uciszał rozbawienie publiczności, nawet wyprosił z sali dwie osoby. A było się z czego śmiać.

kwapisz zyla
szumska szumski
paczek klaman

Część świadków oskarżenia nie potrafiła zrozumieć najprostszych pytań, posługiwanie się językiem polskim sprawiało im ogromną trudność. Świadkowie plątali się w zeznaniach i przecząc swoim własnym słowom. Nie potrafili uzgodnić co widzieli w telewizji i co działo się w galerii. Twierdzili, że widzieli w telewizji, chociaż tam obraz był zamazany, jak to w telewizji się robi. By przypomnieć sobie o czym tu mowa, pod ławką podawali sobie z rąk do rąk wycinek z gazety z fotografią obiektu w formie krzyża. Okazuje się, że pierwszym impulsem obrazy była dla wszystkich relacja w TVN. Ale tam nie mogli widzieć genitaliów na krzyżu. Obraziło ich więc nie to co WIDZIELI, ale to co WIEDZIELI o tej instalacji. Tyle, że na podstawie podobnej WIEDZY, połączonej z reprodukcją, można doznać podobnych uczuć wobec bardzo wielu dzieł sztuki współczesnej w Polsce i na świecie. Czy można doznać obrazy uczuć na podstawie informacji? Pewnie tak. Ale tu jest cały czas mowa o bezpośrednich doznaniach uczuciowych w kontakcie z dziełem sztuki o charakterze wizualnym. A takiego kontaktu nawet za pośrednictwem telewizji po prostu nie było. (Oto potęga medium - wmówić ludziom, że widzieli to, czego zobaczyć nie mogli).

Posłanka Gertruda Szumska przedstawiła idealizowaną wersję zdarzenia. Określiła zajście w galerii "dyskusją z artystką", podczas gdy w rzeczywistości była to chamska pyskówka pełna agresji, połączona z groźbami i szarpaniną. Powiedziała, że widziała w galerii inkryminowany obraz, podczas gdy zeznajšcy po niej Czesław Szumski, mówi, że artystka nie pokazała im swej pracy, więc oni nie nalegali, podkreślając jacy to byli wobec niej szarmanccy. Marian Kwapisz, emerytowany nauczyciel, powiedział, że są granice wolności sztuki. Stanisław Żyła nazwał instalację zbrodnią, galerię Wyspa miejscem zbrodni, a na krzyżu zobaczył "męskie narzędzia". Powiedział że interesuje się sztuką współczesną, ale nie potrafił wymienić żadnego artysty. Tomasz Pączek, odrobił lekcję dokładnie, tyle że za dokładnie. Opisał zdarzenia sprzed dziesięciu miesięcy jakby to było przed chwilą. Pamiętał wiecej niż bezpośrednio po obrażeniu się. Pączek jest prawnikiem - policjantem, więc po obrażeniu się przed telewizorem dokonał analizy prawniczej i wyszło mu, że można spróbować wsadzić artystkę za kratki, i to dlatego złożył donos. Najwyraźniej, bardzo starał się wykazać.

W sumie, mamy tu do czynienia z ludźmi których umysłowość wyklucza zrozumienie sztuki i stojących za instalacją Nieznalskiej procesów kulturowych, idei kultury, przemian jakim podlega współczesne społeczeństwo - czyli sami oskarżyciele. Scenariusz iście sokratejski! Można by powiedzeć, iż jest to konflikt otwartego umysłu z umysłem zamkniętym, że wrażliwość humanistyczna tych ludzi została tak wykształcona, a raczej okaleczona, że nie majš oni dziś najmniejszych szans na wejście w dyskursy kultury współczesnej. Po prostu takie jest nasze społeczeństwo i nie jest to ich wina, ale wielu lat zaniedbań edukacji kulturowej. Widać tu jasno całą tragedię kultury naszego kraju: to nie brak pieniędzy w budżecie, ale niedostatek kultury w postaci wolnej debaty rozwijającej idee i umysły będzie blokadą rozwoju dla tego kraju. Paradoks polega na tym, że to właśnie o takiej zamkniętej umysłowości, ograniczonej do stereotypów, mówi sztuka krytyczna i chce zmienić ten stan. Także jej aspekty porusza praca Nieznalskiej, co dobrze przedstawił jedyny świadek obrony, prof. Gzregorz Klaman. Ale oto Gertruda Szumska, która nie widziała nawet relacji w telewizji, zeznaje, że przyjechała do Gdańska z Zakopanego wezwana "głosami wyborców". I mówi następnie, że umówili się z posłem Strąkiem, że powiadomią prokuraturę. Znaczy to, że umówili się na rozpoczęcie kampanii z powodów politycznych. Ci ludzie którzy byli świadkami, ich wrażliwość, ich myślenie, zostały tu użyte do celów politycznych.

z adwokatem
Dorota Nieznalska ze swoim adwokatem Mec. dr Wojciechem Cieślakiem





  <   <   <