Rozprawa siódma, 15 lipca 2003, Sąd Rejonowy w Gdańsku, ul. Nowe Ogrody 30, sala nr.243, godz. 10.00

Wyrok jednak nie został ogłoszony. Sędzia Zieliński postanowił dać sobie jeszcze trochę czasu na zastanowienie. Zapowiedział ogłoszenie wyroku na piątek, 18 lipca, godzina 14.00

Materiału do przemyśleń dostarczyły mowy końcowe prokuratora, oskarżyciela posiłkowego, którym mianował się policjant Pączek ze Słupska, oraz obrońcy mec.Cieślaka.
Prokurator, wyraźnie zdenerwowana, przedstawiła swoją interpretację paragrafu 196 K.K. Powołując się na zeznania świadków stwierdziła, że wszyscy wiedzą, że krzyż to symbol religijny, także artystka a to jak przedstawiła go w swojej pracy obrażało uczucia. A warunkiem karalności jest bycie dotkniętym. Powtórzyła to co zapisano w akcie oskarżenia, że fakt iż to jest sztuka nic tu nie zmienia. Ponadto podkreśliła publiczny (galeryjny) charakter tej prezentacji.
Zarządała kary grzywny: 100 tzw.stawek dziennych po 20zł + koszt procesu.

Pączek - również mocno zdenerwowany, zaczął od cytatu z Papieża n/t. krzyża. Wielokrotnie mówł o świętości krzyża, o czci dla krzyża, tak zapalczywie aż jego mowa zaczęła trącić herezją bałwochwalstwa - wszak nie przedmioty czczą Chrześcijanie ale Boga-absolut.
Również podkreśla publiczny i medialny charakter wystawy - artystka działała tak by dotrzeć do jak największej liczby osób. Najwyraźniej oskarżyciele chcieliby powrotu do czasów Komunizmu w Polsce kiedy to artyści swobodnie mogli wypowiadać się w prywatnych pracowniach i w domach, ale nigdy publicznie w galeriach, które na całym świecie służą właśnie temu celowi.
Jeszcze raz mocno, najmocniej jak potrafi, stawia tezę iż artystka działała z chęci zdobycia rozgłosu. Przypisując artystce niskie moralnie pobudki, zarazem uderza w moralnie wysoki ton - bierze w obronę życie społeczne i godność ludzi wierzących.
Zarządał kary sześciu miesięcy ograniczenia wolności i wykonywania w tym czasie społecznie użytecznej pracy na rzecz Caritas Polska.

Obrońca - doskonale panował nad sobą i tym co mówił. Trafnie zbijał argumenty ostarżenia. Jego obrona zawierała analizę instalacji Doroty Nieznalskiej i była to jedna z lepszych analiz dzieła sztuki jakie słyszałem, o taką analizę pracy Pasja nie pokusił się też żaden z zawodowych krytyków sztuki.
Zaczął od zwrócenia uwagi na emocje przebijające z oskarżenia. Wyróżnił dwa stanowiska ścierające się w tej sprawie: obronę krzyża i obronę wolności twórczej. I zaznaczył że nie jest rolą sądu szukać kompromisu między nimi. Wszak proces dotyczy konkretnego dzieła.
O aspekcie prawnym - przywołał tzw. kontratyp sztuki. Kontratyp to działanie wyłączające prawo, gdy mamy do czynienia z sytuacją wyjątkową. W prawie mówi się o kontratypie sztuki, która jest właśnie taką szczególną sytuacją.
Zeznający świadkowie oskarżenia "mówią o jednorożcu" - nikt wystawy nie widział. Nikt też artystki nie prosił o wyjaśnienie "co miała na myśli". Skupiono sie na fragmencie wypowiedzi, jaką jest dzieło sztuki, a przecież fragment zniekształca całość wypowiedzi.
Tu następuje analiza instalacji Pasja, zarówno jej warstwy treściowej jak i formy wizualnej. Tłumaczy, bardzo trafnie i obrazowo, określenie "krytyka męskości" którym często posługiwała się Dorota odpowiadając na pytanie sądu (i poza sądem) o sens tej instalacji, a które istotnie jest kluczowe dla zrozumienia przekazu tej pracy. Konstrukcja formalna bazuje na zestawieniu symboli - tłumaczy obrońca - oczywisty symbol męskości to członek męski; krzyż - ma wiele znaczeń, ale w naszej kulturze jedno przed innymi - jest symbolem cierpienia i w takim znaczeniu został tu użyty.
Odpiera też argument iz Dorota działała z chęci autoreklamy, by "wyrwać się w świat", wskazując iż to raczej druga strona chce sie dzięki temu procesowi "wyrwać się w świat", co jest aż nazbyt ewidentnie widoczne.
Przedstawia wykładnię tzw. "zamiaru ewentualnego" na co powołuje się oskarżenie, twierdząc, że artystka musiała sobie zdawać sprawę że używając w taki sposób w Polsce krzyża kogoś obrazi, czyli działała świadomie. Tymczasem on dowodzi, że nie można obrazić ewentualnie - trzeba chcieć obrazić by obrazy dokonać.
Przypomina że artystka przed wykonaniem instalacji i w trakcie prac konsultowała się z innymi artystami i jak wynika z zeznań świadków obrony nikt nie dostrzegł w pracy nic potencjalnie obraźliwego czy szokującego. Nawet świadek oskarżenia, b.rektor ASP w Gdańsku, prof. Krechowicz. Do obrazy doszło w sposób nieumyślny, a to przestępstwo można popełnić tylko umyślnie.
"Pasterze zachowują spokój a owczarnia beczy" - powiedział powołując sie na wypowiedź księdza Niedałtowskiego (duszpasterz środowisk twórczych w Gdańsku) który powiedział, że skoro Nieznalska twierdzi że nie chciała nikogo obrazić i przeprosiła, to dla niego rozstrzygające są intencje i on nie widzi sprawy. Nie było też protestów przedstawicieli kościoła.

CAŁY TEKST MOWY KOŃCOWEJ OBROŃCY > > >


Spodziewany wyrok spowodował powrót dużego zainteresowania medialnego.

Prokurator była zdenerwowana...

jeszcze bardziej zdenerwowany swoją rolą był policjant Pączek.

Mecenas Cieślak wygłosił profesjonalnie długą i świetną mowę obrończą (co oceniam po tym co powiedział o Pasji i logice argumentacji).

Dorota powtórzyła tylko raz jeszcze że nie chciała...

Ligowcom nie podobała się mowa obrońcy, czemu dawali wyraz głośnymi komentarzani i pokrzykiwaniem. Typowe zachowanie pieniaczy sądowych.

I co ma z tym teraz zrobić sąd?

Po wyjściu z sali zainteresowanie mediów zwróciło się do Doroty...

Zainteresowanie posłami było znacznie mniejsze...

A Szołajski kręci o Dorocie film...
  <   <   <